Aktualnie kilka zajączków się jeszcze piecze, a reszta została już zjedzona. Bułeczki są bardzo delikatne, a wewnątrz puchate i aromatyczne. Moje pachniały czosnkiem, który później świetnie podkreślał smak dodatków potocznie uznawanych za hawajskie. Zjedliśmy je z sojowymi burgerami, sałatą, majonezem, ananasem i żółtym serem. Okazało się, że w takim zestawie już jedna jest skutecznie sycąca. Te czosnkowe bułki przypominające zające będą idealną propozycją dla osób, które z różnych względów mięsa nie jedzą. Co prawda zajączki nie kicały, ale sprytnie znikały z talerzy, więc – jak to przystało na zające – zwinne są. Uszka mają według mnie rozbrajające i ogólnie rzecz biorąc ich przygotowanie jest banalne, dlatego zachęcam również najmłodszych do zabawy. Jedne wychodzą bardziej koślawe, a inne mniej, ponieważ wszystko zależy od tego jak się natnie uszy i jak ciasto wyrośnie podczas pieczenia. Zapewniam jednak, że każde są rozbrajające i pyszne, a przede wszystkim niesamowicie wiosenne, co jest tu dodatkowym atutem.
- 2 szkl mąki pszennej
- 7 g drożdży suchych
- 2 łyżki cukru
- szczypta soli
- 2 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę
- 1 łyżka oliwy
- 3/4 szkl letniej wody
- majonez
- upieczone bułeczki
- świeża sałata
- burgery sojowe
- plastry ananasa
- plastry sera żółtego




hehe;D Świetne są!:)
Urocze są:)
bułeczki na wakacjach 🙂 śliczne
Królicza panna z parasolką 😉